"Chcę pokoju ze swoim ludem" — artykuł z Bayerische Rundfuk

Najwspanialszy monachijski bulwar, Maximilianstrasse, zawdzięcza swoje istnienie właśnie jemu. Nie interesował się jednak przepychem. Maksymilian II nie chciał nawet zostać królem; wolał być uczonym. Musiał po prostu wziąć się do pracy – i w ciągu zaledwie 16 lat dokonał niezwykłych rzeczy w tak różnych dziedzinach, jak władza, tradycyjny strój i opieka społeczna dla robotników.

To był zimny początek: szczupły, blady Wittelsbach, urodzony w Monachium w 1811 roku, musiał objąć tron po ojcu po niespodziewanej abdykacji króla Ludwika I w rewolucyjnym roku 1848. 36-latek wkrótce zaczął narzekać: Korona przyniosła mi dotąd same ciernie; odkąd ją noszę, nie znalazłem w życiu żadnej radości. On, który studiował w Getyndze, Berlinie i Monachium, wolałby zostać profesorem.

Królewskie lata Bawarii

Bardzo wykształcony człowiek, mający słabość do skórzanych spodni.

Przez całe życie otaczał się – najchętniej grając w bilard – uczonymi i poetami, głównie z północnych Niemiec, i zawsze pragnął się uczyć. To samo prawo przyznał innym: Maximilianeum, dziś siedziba Bawarskiego Parlamentu Krajowego, zostało utworzone jako instytucja wspierająca uzdolnionych uczniów.

Jednocześnie był zagorzałym zwolennikiem tradycyjnych strojów i zwyczajów, hulanek przy piwie i sportów strzeleckich – choć jego podejście do zwykłych ludzi było podobne do podejścia Edmunda Stoibera do tradycyjnych strojów. Czy król rzeczywiście dbał o dirndle i Schuhplattler (tradycyjny bawarski taniec ludowy), czy też postrzegał je jako doraźne środki wzmacniające bawarskie poczucie narodowe – jak ujął to tytuł zleconego przez niego memorandum – pozostaje kwestią otwartą.

Mniej prac elewacyjnych – więcej prac kanalizacyjnych
I tak zmagał się z spontanicznymi decyzjami i szybkimi rozwiązaniami politycznymi; musiał dzielić się władzą ze swoimi ministrami, którzy zyskiwali coraz większe wpływy polityczne. Brakowało mu błysku geniuszu ojca. Musiał jednak również uporządkować wiele z tego, co po sobie zostawił – zarówno politycznie, jak i praktycznie.

Bawaria: Urocze małe miejsce między Austrią a Prusami
Maksymilian osiągnął również wiele w innych dziedzinach w ciągu swoich 16 lat rządów: był pierwszym monarchą, który promował industrializację Bawarii i zajął jasne, zdecydowane stanowisko w kwestiach społecznych. Po wstąpieniu na tron uwolnił chłopów od uciążliwych, a wcześniej często arbitralnych, danin feudalnych; później promował przytułki dla ubogich, domy dla niewidomych i głuchych oraz sierocińce, a także zachęcał właścicieli fabryk do tworzenia funduszy pomocowych dla swoich robotników.

Wiele ulic zbudowano bez choćby próby kanalizacji, a w 1862 roku całe ulice były nieprzejezdne, gdy kanalizacja była instalowana. To dzięki (jego poprzednikowi, Ludwikowi I) chodniki na najbardziej eleganckich ulicach zapadają się w błoto, idąc za przykładem chodnika przed jego własnym pałacem.*

*Jest to cytat Edwarda Wilberforce' a z książki Snob w Monachium. Niezwykłe obserwacje pana Edwarda Wilberforce’a z 1860 roku, wydanej przez Ehrenwirth Verlag.

Równie mocno interesowało go pytanie, jak stosunkowo bezsilna Bawaria mogła utrzymać niezależność od swoich dużych sąsiadów, Prus i Austrii. Max opowiadał się za koncepcją trójstronną, w której Bawaria byłaby wiodącą potęgą wśród mniejszych, średniej wielkości państw – modelem, który zapobiegłby nadchodzącym wojnom między dominującymi mocarstwami na północy i południu.


Iść na spacer z Maxem
Choć sam był skromny i skłaniał się ku wiejskiemu życiu, Max, podobnie jak jego poprzednik Ludwik I, pozostawił Monachium wspaniały bulwar: Maximilianstrasse, który, rozpoczynając się przy Rezydencji i obramowany cudownie proporcjonalnymi fasadami autorstwa gwiazdy architektury Friedricha Bürkleina, prowadzi przez Izarę do imponującego Maximilianeum.

Ironia historii: architektoniczne dziedzictwo wittelsbachowskiego władcy, który bardziej niż ktokolwiek inny dbał o dobrobyt zwykłych ludzi, stało się dziś wybiegiem dla międzynarodowych marek luksusowych i ich równie międzynarodowej, wymagającej klienteli. Dziś mieszkańców Monachium spotyka się tu głównie przelotnie.

Artykuł ukazał się 28. 11. 2011

Komentarze

Obserwatorzy